<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Blog poświęcony ciekawym książkom</title>
	<atom:link href="http://fajneksiazki.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://fajneksiazki.wordpress.com</link>
	<description>Just another WordPress.com weblog</description>
	<lastBuildDate>Sun, 31 Jan 2010 10:02:48 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='fajneksiazki.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Blog poświęcony ciekawym książkom</title>
		<link>http://fajneksiazki.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://fajneksiazki.wordpress.com/osd.xml" title="Blog poświęcony ciekawym książkom" />
	<atom:link rel='hub' href='http://fajneksiazki.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Dan Brown &#8211; Zaginiony symbol</title>
		<link>http://fajneksiazki.wordpress.com/2010/01/31/dan-brown-zaginiony-symbol/</link>
		<comments>http://fajneksiazki.wordpress.com/2010/01/31/dan-brown-zaginiony-symbol/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 Jan 2010 10:00:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fajneksiazki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Thriller]]></category>
		<category><![CDATA[Dan Brown]]></category>
		<category><![CDATA[Zaginiony symbol]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fajneksiazki.wordpress.com/?p=31</guid>
		<description><![CDATA[Akcja książki dzieje się w Waszyngtonie. Główny bohater &#8211; specjalista od symboliki z Harvardu, Robert Langdon, zostaje poproszuny przez swego przyjaciela i mentora, Petera Solomona, o wygłoszenie wykładu na Kapitolu. Po dotarciu na miejsce, okazuje się, że wieczorem nie zaplanowano żadnego odczytu, a chwilę później na środku rotundy zostaje znalezione makabryczne znalezisko, naznaczone pięcioma niepokojąco [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=fajneksiazki.wordpress.com&amp;blog=10186054&amp;post=31&amp;subd=fajneksiazki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_32" class="wp-caption aligncenter" style="width: 221px"><a href="http://fajneksiazki.files.wordpress.com/2010/01/229334.jpg"><img src="http://fajneksiazki.files.wordpress.com/2010/01/229334.jpg?w=211&#038;h=300" alt="Dan Brown - Zaginiony Symbol" title="Dan Brown - Zaginiony Symbol - okładka" width="211" height="300" class="size-medium wp-image-32" /></a><p class="wp-caption-text">Dan Brown - Zaginiony Symbol</p></div>
<p>Akcja książki dzieje się w Waszyngtonie. Główny bohater &#8211; specjalista od symboliki z Harvardu, Robert Langdon, zostaje poproszuny przez swego przyjaciela i mentora, Petera Solomona, o wygłoszenie wykładu na Kapitolu. Po dotarciu na miejsce, okazuje się, że wieczorem nie zaplanowano żadnego odczytu, a chwilę później na środku rotundy zostaje znalezione makabryczne znalezisko, naznaczone pięcioma niepokojąco tajemniczymi symbolami. Przesłanie tych symboli jest dla Langdona oczywiste &#8211; to jawne zaproszenie do zaginionego świata, który skrywa ezoteryczną mądrość&#8230;</p>
<p>Zaginiony symbol to książka mistrza thrillerów, która jest przesiąknięta historią, zagubioną w labiryncie tajemniczych symboli i enigmatycznych kodów. Pełna zagadek i trzymających w napięciu zwrotów akcji.</p>
<h2><a title="Kup książke Dan Brown - Zaginiony symbol" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=229334&amp;idp=941" target="_blank"><strong>Kup książke Dan Brown &#8211; Zaginiony symbol</strong></a></h2>
<p><span id="more-31"></span></p>
<p>Rozdział 1</p>
<p>Winda marki Otis, wznosząca się południowym filarem wieży Eiffla, była pełna turystów. Stojący w tłoku przedsiębiorca o surowym wyglądzie, w starannie odprasowanym garniturze, spojrzał na chłopca, który stał obok:</p>
<p>− Kiepsko wyglądasz, synku. Powinieneś był zostać na dole.</p>
<p>− Nic mi nie jest… − zaprotestował chłopak, próbując opanować lęk. − Wysiądę na następnym poziomie. − Nie mogę oddychać.</p>
<p>Mężczyzna przysunął się bliżej.</p>
<p>− Sądziłem, że masz już to za sobą − powiedział, czule gładząc policzek dziecka.</p>
<p>Chłopak poczuł się zawstydzony, że rozczarował ojca, lecz tak huczało mu w uszach, iż ledwie słyszał. Nie mogę oddychać. Muszę wysiąść z kabiny!</p>
<p>Windziarz wspominał coś o niezawodnych tłokach napędzających windę i konstrukcji zbudowanej ze zgrzewnego żelaza. Daleko pod nimi widać było rozchodzące się we wszystkie strony uliczki Paryża.</p>
<p>Jesteśmy prawie na miejscu, dodał sobie otuchy, podnosząc głowę i spoglądając na ostatnią platformę. Muszę wytrzymać.</p>
<p>Wagon windy wznosił się stromo ku górnej platformie widokowej. Filar zaczął się zwężać, a jego masywna konstrukcja skurczyła się w ciasny, pionowy tunel.</p>
<p>− Tato, ja nie…</p>
<p>Na głową usłyszeli nieoczekiwany skrzyp. Kabina szarpnęła i dziwacznie wychylił się na bok. Postrzępione liny zaczęły uderzać o ściany niczym węże. Chłopiec złapał ojca za rękę.</p>
<p>− Tato!</p>
<p>Wpatrywali się w siebie przerażającą chwilę.</p>
<p>Później podłoga opadła.</p>
<p>Robert Langdon podskoczył na miękkim skórzanym fotelu, budząc się z na wpół świadomego snu na jawie. Siedział samotnie w ogromnej kabinie biznesowego falcona 2000EX, który znalazł się właśnie w strefie turbulencji. W oddali pracowały równo dwa silniki pratt &amp; whitney.</p>
<p>− Panie Langdon? − usłyszał nad głową trzeszczący głos dochodzący z interkomu. − Rozpoczynamy podchodzenie do lądowania.</p>
<p>Wyprostował się i wsunął notatki do skórzanej torby podróżnej. Odleciał myślami w połowie przeglądania materiałów dotyczących symboli masońskich. Pomyślał, że wspomnienie zmarłego ojca zostało wywołane nieoczekiwanym zaproszeniem, które otrzymał tego ranka od swojego dawnego opiekuna, Petera Solomona.</p>
<p>Kolejny facet, którego nie chcę zawieść.</p>
<p>Ten pięćdziesięcioośmioletni filantrop, historyk i badacz wziął go pod swoje skrzydła niemal trzydzieści lat temu, pod wieloma względami wypełniając pustkę, która powstała po śmierci ojca. Mimo, że pochodził z wpływowej i niezwykle zamożnej rodziny, Langdon dostrzegł pokorę i ciepło w łagodnych szarych oczach Solomona.</p>
<p>Chociaż słońce już zaszło, Langdon nadal widział delikatny zarys największego obelisku na świecie wznoszącego się ponad horyzontem niczym ramię starożytnego zegara słonecznego. Liczący sto siedemdziesiąt metrów wysokości pomnik był symbolem serca tego narodu. Od iglicy we wszystkich kierunkach rozchodziła się misterna geometryczna siatka ulic i pomników.</p>
<p>Waszyngton, nawet oglądany z lotu ptaka, promieniował niemal mistyczną mocą.</p>
<p>Langdon kochał to miasto, a gdy odrzutowiec wylądował, poczuł podniecenie z powodu tego, co go czekało. Falcon podkołował do prywatnego terminalu znajdującego się na przepastnym obszarze Międzynarodowego Lotniska Dullesa.</p>
<p>Kiedy maszyna się zatrzymała, Langdon zabrał swoje rzeczy, podziękował pilotom i opuścił luksusowe wnętrze, stając na rozkładanych schodkach. Chłodne styczniowe powietrze wywoływało poczucie swobody.</p>
<p>Odetchnij głęboko, Robercie, przypomniał sobie, rozkoszując się otwartą przestrzenią.</p>
<p>Pas startowy spowijała biała mgła przypominająca zasłonę. Schodząc na wilgotny asfalt, Langdon miał wrażenie, że znalazł się na bagnach.</p>
<p>− Witam! Witam pana! − usłyszał śpiewny, angielski akcent. − Czy to pan, profesorze Langdon?</p>
<p>Odwrócił głowę i ujrzał kobietę z plakietką i podkładką do pisania. Biegła w jego stronę, machając ręką. Spod eleganckiego wełnianego kapelusza wystawały jasne kręcone włosy.</p>
<p>− Witam pana w Waszyngtonie!</p>
<p>− Dziękuję − odpowiedział z uśmiechem.</p>
<p>− Nazywam się Pam, pracuję w liniach pasażerskich. − Kobieta mówiła w tak żywiołowy sposób, że było to prawie niepokojące. − Proszę za mną, samochód już czeka.</p>
<p>Langdon ruszył w poprzek pasa do terminalu Signature otoczonego lśniącymi prywatnymi odrzutowcami. Postój taksówek dla sławnych i bogatych.</p>
<p>− Proszę wybaczyć, że pytam − zaczęła nieśmiało. − Czy jest pan tym Robertem Langdonem, który pisze książki o religiach i symbolach?</p>
<p>Langdon zawahał się i skinął głową.</p>
<p>− Tak sobie pomyślałam! − zawołała rozpromieniona. − W moim klubie czytelniczym dyskutowaliśmy o pana książce poświęconej Kościołowi i świętej kobiecości! Tej, która wywołała ogromny skandal! Widać lubi pan wpuszczać lisa do kurnika.</p>
<p>− Nie chciałem wywołać skandalu − odparł z uśmiechem.</p>
<p>Wyczuła, że nie jest w nastroju do rozmowy o swojej pracy.</p>
<p>− Przepraszam, że tyle gadam. Pewnie jest pan zmęczony sławą, lecz… sam pan sobie winien. − Wskazała żartobliwie jego ubranie. − Zdradził pana uniform.</p>
<p>Uniform? Langdon spojrzał na swoje ubranie. Miał na sobie tradycyjny grafitowy golf, marynarkę marki Harris Tweed, spodnie khaki i uniwersyteckie mokasyny z miękkiej skóry… typowy ubiór, w którym przychodził na zajęcia, wygłaszał wykłady, pozował do zdjęć jako autor i brał udział w imprezach towarzyskich.</p>
<p>Kobieta roześmiała się.</p>
<p>− Golfy dawno temu wyszły z mody. Wyglądałby pan znacznie przystojniej pod krawatem.</p>
<p>Nie ma mowy, nie założę sobie pętli na szyję, pomyślał.</p>
<p>Musiał nosić krawat sześć dni w tygodniu, wykładając w Akademii Phillipsa Exetera i, mimo romantycznie brzmiących zapewnień rektora, że krawat wywodzi się o jedwabnego fascalia noszonego przez rzymskich mówców pragnących w ten sposób ogrzać struny głosowe, doskonale wiedział, że słowo cravat pochodzi od nazwy bezwzględnych „chorwackich” najemników, którzy przed wyruszeniem do walki zawiązywali sobie chustę na szyi. Biurowi wojownicy, pragnący onieśmielić wrogów podczas codziennych potyczek na salach posiedzeń, zakładali je do dziś.</p>
<p>− Dzięki za radę − zachichotał Langdon. − Pomyślę o tym w przyszłości.</p>
<p>Na szczęście z lśniącego lincolna zaparkowanego obok terminalu wysiadł profesjonalnie wyglądający mężczyzna w czarnym garniturze, dając mu znak ręką.</p>
<p>− Pan Langdon? Jestem Charles z firmy Beltway Limousine − powiedział, otwierając tylne drzwi. − Dobry wieczór, proszę pana. Witam w Waszyngtonie.</p>
<p>Langdon wręczył napiwek Pam za je gościnność i zajął miejsce we wnętrzu luksusowego pojazdu. Kierowca pokazał mu regulator temperatury, butelkę z wodą i koszyczek z ciepłymi babeczkami. W chwilę później mknęli prywatną droga dojazdową. Zatem tak żyje druga połowa ludzkości.</p>
<p>Kiedy znaleźli się na Windsock Drive, sprawdził listę pasażerów i podniósł słuchawkę telefonu.</p>
<p>− Dzwonię z firmy Beltway Limousin − oznajmił rzeczowo szofer. − Proszono mnie o potwierdzenie przylotu pasażera. − Przerwał na chwilę. − Tak, proszę pana. Pański gość, pan Langdon właśnie przybył. Będzie przed Kapitolem o dziewiętnastej. Bardzo proszę. − Rozmowa dobiegła końca.</p>
<p>Langdon uśmiechnął się do siebie. Pomyśleli o wszystkim. Drobiazgowość była jedną z największych przymiotów Petera Solomona, dzięki którym z niezwykłą łatwością sprawował swoją rozległą władzę. Nie zaszkodzi też kilka miliardów dolarów w banku.</p>
<p>Rozsiadł się wygodnie w skórzanym fotelu i zamknął oczy, pozostawiając za sobą szum lotniska. Kapitol znajdował się w odległości pół godziny drogi. Langdon był rad, że może spędzić ten czas w samotności, by zebrać myśli. Wszystko działo się tak szybko, że zaczął się dopiero poważnie zastanawiać nad niesamowitym wieczorem, który go czekał.</p>
<p>Mój przyjazd jest okryty tajemnicą, pomyślał z rozbawieniem.</p>
<p>W odległości piętnastu kilometrów od Kapitolu na przybycie Robert Langdona czekała niecierpliwie samotna postać.</p>
<p>Rozdział 2</p>
<p>Mężczyzna przedstawiający się jako Mal’akh, wbił igłę w skórę ogolonej głowy, wydając westchnienie rozkoszy, gdy ostre narzędzie wchodziło i wychodziło z ciała. Cichy szum elektrycznego urządzenia był uzależniający… podobnie jak ukłucia igły wnikającej w skórę właściwą i wprowadzającej barwnik.</p>
<p>Jestem dziełem sztuki.</p>
<p>Celem tatuażu nigdy nie było piękno, lecz zmiana. Począwszy od składanych w ofierze nubijskich kapłanów z dwutysięcznego roku przed naszą erą i wytatuowanych akolitów kultu Kybele ze starożytnego Rzymu po tatuaże moko noszone przez współczesnych Maorysów, ludzie zdobili swoje ciała, aby złożyć je w częściowej ofierze, znosząc fizyczny ból związany z upiększeniem i odmieniając swoje jestestwo.</p>
<p>Mimo złowrogiej przestrogi zapisanej Księdze Kapłańskiej 19,28, zakazującej umieszczania znaków na ciele, tatuaż pozostał obrzędem przejścia dla milionów współczesnych ludzi. Od wygolonych nastolatków i narkomanów po gospodynie domowe z przedmieść.</p>
<p>Czynność tatuowania skóry była wyrazem mocy przemiany, ogłoszeniem światu: Jestem panem własnego ciała. Upajające uczucie władzy czerpane z fizycznej przemiany uzależniło miliony od praktyk zmieniających wygląd ciała… od chirurgii kosmetycznej, kolczykowania, kulturystyki i steroidów… po bulimię i zmianę płci. Ludzki duch pragnie władzy nad swoją cielesną powłoką.</p>
<p>Zegar szafkowy Mal’akha wybił jedno uderzenie. Mężczyzna spojrzał na tarczę. Osiemnasta trzydzieści. Odłożył instrumenty, owinął nagie mierzące dziewięćdziesiąt centymetrów wzrostu ciało jedwabnym szlafrokiem kiryu i ruszył korytarzem. W powietrzu wypełniającym jego rozległą rezydencję czuć było ostrą woń barwników i dym świec z pszczelego wosku, których używał do dezynfekowania igieł. Rosły młody mężczyzna szedł korytarzem, mijając bezcenne włoskie antyki − akwafortę Pieranesiego, krzesło Savonaroli, srebrną lampę naftową Bugariniego.</p>
<p>Wyjrzał przez okno sięgające od podłogi po sufit, podziwiając widoczną w oddali klasyczną linię nieba. Błyszcząca kopuła Kapitolu lśniła władczo na tle ciemnego zimowego nieba.</p>
<p>Spoczywa tam, gdzie je ukryto, pomyślał. Zakopali to gdzieś tam.</p>
<p>Niewielu wiedziało o jego istnieniu… a jeszcze mniej, o jego budzącej grozę mocy lub pomysłowym sposobie ukrycia. Do dziś pozostał największą tajemnicą tego kraju. Garstka ludzi, która znała prawdę, ukrywała ją za zasłoną symboli, legend i alegorii.</p>
<p>Teraz otworzyli przede mną drzwi, pomyślał Mal’akh.</p>
<p>Trzy tygodnie temu, po przeprowadzeniu mrocznego rytuału, którego świadkami byli najpotężniejsi ludzie Ameryki, Mal’akh dostąpił trzydziestego trzeciego stopnia wtajemniczenia, najwyższego eszelonu w najstarszym bractwie, jakie przetrwało. Mimo osiągnięcia nowej pozycji, bracia nic mu nie powiedzieli. Nigdy tego nie uczynią. Odbywało się to zupełnie inaczej. W jednych kręgach wtajemniczenia znajdowały się drugie… podobnie jak bractwa w ramach bractw. Nawet gdyby czekał całe lata, mógłby nigdy nie zasłużyć na najwyższe zaufanie.</p>
<p>Na szczęście nie potrzebował zaufania członków loży, aby poznać jej największy sekret.</p>
<p>Obrzęd inicjacji spełnił swój cel.</p>
<p>Pobudzony tym, co go czekało, ruszył w kierunku sypialni. Przez głośniki rozmieszczone w całym domu rozbrzmiewały dźwięki rzadkiego nagrania castrato wykonującego arię „Lux Aeterna” z Requiem Verdiego. Muzyka była jak wspomnienie poprzedniego życia. Mal’akh wcisnął przycisk pilota, aby usłyszeć grzmiące „Dies Irae”. Przy akompaniamencie kotłów i równoległych kwint zaczął się wspinać po marmurowych stopniach, czując jak szata opina muskularne nogi.</p>
<p>Kiedy zaczął biec, pusty żołądek jęknął z protestem. Mal’akh pościł od dwóch dni. Przyjmował jedynie wodę, przygotowując swoje ciało zgodnie ze starożytnym zwyczajem. Zaspokoisz głód o świcie, dodał sobie otuchy. Wtedy ból ustanie.</p>
<p>Wszedł ze czcią do sanktuarium sypialni, zamykając za sobą drzwi. Ruszył w kierunku garderoby, aby nagle stanąć w poczuciu, że przyciąga go do siebie ogromne pozłacane lustro. Nie mogąc się oprzeć, spojrzał na własne odbicie. Wolno, jakby rozpakowywał bezcenny dar, rozpostarł poły, odsłaniając nagi kształt. Widok, który ujrzał, wzbudził jego podziw.</p>
<p>Jestem dziełem sztuki.</p>
<p>Masywne ciało było ogolone i gładkie. Opuścił głowę, spoglądając na stopy, na których wytatuowano łuskę i szpony jastrzębia. Umięśnione nogi były wytatuowane niczym rzeźbione kolumny − lewa była pokryta spiralnym wzorem, prawa, pionowymi liniami. Boaz i Jakin. Pachwina i brzuch tworzyły ozdobny łuk, ponad którym wznosiła się potężna klatka piersiowa z dwugłowym feniksem… Źrenice pojedynczego oka jednego i drugiego ptaka tworzyły brodawki sutkowe. Ramiona, szyja, twarz i ogolona głowa były pokryte misterną siatką starożytnych symboli i magicznych znaków.</p>
<p>Jestem dziełem sztuki… ewoluującą ikoną.</p>
<p>Jeden ze śmiertelnych, który osiemnaście godzin wcześniej oglądał nagie ciało Mal’akha, wykrzyknął z przerażeniem:</p>
<p>− Mój Boże, jesteś demonem!</p>
<p>− Jak sobie życzysz − odparł, rozumiejąc jak starożytni, że anioły i demony były tym samym – wymiennymi archetypami. Wszystko zależało od punktu widzenia. Opiekuńczy anioł, który pokonał twojego nieprzyjaciela podczas bitwy, był przez niego postrzegany jako demon zagłady.</p>
<p>Mal’akh opuścił głowę, aby spojrzeć z ukosa na jej wierzchołek. Tam, niczym podobna koronie aureola, lśnił mały krąg bladej, nie wytatuowanej skóry. Ten pilnie strzeżony kawałek był jedynym dziewiczym obszarem jego ciała. Świętym miejscem, które cierpliwie czekało, aż do dzisiejszej nocy… Chociaż Mal’akh nie był jeszcze w posiadaniu tego, co było potrzebne do dokończenia arcydzieła, wiedział, że chwila ta szybko nadchodzi.</p>
<p>Upojony swoim odbyciem, poczuł jak narasta w nim władza. Ściągnął poły szlafroka i podszedł do oknem, podziwiając mistyczne miasto, które rozciągało się przed jego oczami. Ukryli to gdzieś tutaj.</p>
<p>Pomyślał o czekającym go zadaniu, podszedł do toaletki i zaczął starannie nakładać maskującą warstwę makijażu, dopóki nie znikły tatuaże pokrywające twarz, głowę i szyję. Kiedy skończył, spojrzał na swoje odbicie. Z zadowoleniem pogładził dłonią gładką skórę głowy i uśmiechnął się.</p>
<p>Jest tu, pomyślał. Dzisiejszej nocy pewien człowiek pomoże mi go odnaleźć.</p>
<p>Wychodząc z domu, przygotował się na wydarzenie, które niebawem wstrząśnie gmachem amerykańskiego Kapitolu. Zadał sobie wiele trudu, aby ułożyć wszystkie fragmenty układanki.</p>
<p>Teraz do gry miał wkroczyć jego ostatni pionek.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/fajneksiazki.wordpress.com/31/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/fajneksiazki.wordpress.com/31/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/fajneksiazki.wordpress.com/31/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/fajneksiazki.wordpress.com/31/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/fajneksiazki.wordpress.com/31/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/fajneksiazki.wordpress.com/31/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/fajneksiazki.wordpress.com/31/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/fajneksiazki.wordpress.com/31/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/fajneksiazki.wordpress.com/31/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/fajneksiazki.wordpress.com/31/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/fajneksiazki.wordpress.com/31/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/fajneksiazki.wordpress.com/31/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/fajneksiazki.wordpress.com/31/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/fajneksiazki.wordpress.com/31/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=fajneksiazki.wordpress.com&amp;blog=10186054&amp;post=31&amp;subd=fajneksiazki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fajneksiazki.wordpress.com/2010/01/31/dan-brown-zaginiony-symbol/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02753f52b1514c0dace1b0cc87b8023f?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">fajneksiazki</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://fajneksiazki.files.wordpress.com/2010/01/229334.jpg?w=211" medium="image">
			<media:title type="html">Dan Brown - Zaginiony Symbol - okładka</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Stieg Larsson &#8211; Zamek z piasku, który runął</title>
		<link>http://fajneksiazki.wordpress.com/2010/01/31/stieg-larsson-zamek-z-piasku-ktory-runal/</link>
		<comments>http://fajneksiazki.wordpress.com/2010/01/31/stieg-larsson-zamek-z-piasku-ktory-runal/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 Jan 2010 09:45:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fajneksiazki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[który runął]]></category>
		<category><![CDATA[millenium]]></category>
		<category><![CDATA[Stieg Larsson]]></category>
		<category><![CDATA[zamek z piasku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fajneksiazki.wordpress.com/?p=24</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnia, trzecia część część trylogii Millennium. Książka rozpoczyna się, tam gdzie kończy się poprzednia część : &#8222;Dziewczyna, która igrała z ogniem&#8221;. Główna bohaterka Lisbeth Salander przeżywa nieudaną próbę pogrzebania żywcem, jednakże jej problemy dopiero teraz się rozpoczynają&#8230; Mikael Blomkvist odnajduje informacje na temat tajemniczej przeszłości Salander i wyrusza w poszukiwaniu prawdy. Tworzy tekst, którego zadaniem [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=fajneksiazki.wordpress.com&amp;blog=10186054&amp;post=24&amp;subd=fajneksiazki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_25" class="wp-caption aligncenter" style="width: 190px"><a href="http://fajneksiazki.files.wordpress.com/2010/01/zamek-z-piasku-ktory-runal.jpg"><img class="size-full wp-image-25" title="Zamek z piasku, który runął - okładka" src="http://fajneksiazki.files.wordpress.com/2010/01/zamek-z-piasku-ktory-runal.jpg?w=500" alt="Zamek z piasku, który runął - okładka"   /></a><p class="wp-caption-text">Zamek z piasku, który runął - okładka</p></div>
<p>Ostatnia, trzecia część część trylogii Millennium. Książka rozpoczyna się, tam gdzie kończy się poprzednia część : &#8222;Dziewczyna, która igrała z ogniem&#8221;. Główna bohaterka Lisbeth Salander przeżywa nieudaną próbę pogrzebania żywcem, jednakże jej problemy dopiero teraz się rozpoczynają&#8230;<br />
Mikael Blomkvist odnajduje informacje na temat tajemniczej przeszłości Salander i wyrusza w poszukiwaniu prawdy. Tworzy tekst, którego zadaniem ma być oczyszczenie nazwiska Salander, a przy okazji wywołanie trzęsienia ziemi nie tylko w rządzie czy też służbach bezpieczeństwa, ale w na terenie całęgo kraju. Lisbeth Salander otrzymuje szansę, na to, aby pogodzić się z własną przeszłością&#8230;.</p>
<h2><a title="Kup książke Stieg Larsson - Zamek z piasku, który runął" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=215630&amp;idp=941" target="_blank"><strong>Kup książke Stieg Larsson &#8211; Zamek z piasku, który runął</strong></a></h2>
<p><span id="more-24"></span></p>
<p>(&#8230;)<br />
ANDERS JONASSON czekał na nosze przy wejściu na oddział ratunkowy. Dyżurująca wraz z nim Katarina Holm zajęła się pacjentem, który wjechał pierwszy &#8211; starszym mężczyzną z poważnymi obrażeniami twarzy. Doktorowi Jonassonowi przypadła więc w udziale druga osoba, kobieta z raną postrzałową. Obejrzał ją szybko i stwierdził, że wygląda jak nastolatka, bardzo brudna, zakrwawiona i poważnie ranna. Uniósł koc, którym ratownicy otulili jej ciało, i zauważył, że ktoś zakleił rany postrzałowe na biodrze i ramieniu srebrzystą taśmą izolacyjną, co wydało mu się niesłychanie mądrym posunięciem. Taśma nie dopuszczała bakterii i hamowała upływ krwi. Jedna z kul trafiła ją z boku w biodro i przeszła na wylot przez tkankę mięśniową. Potem uniósł jej ramię i zlokalizował dziurę po kuli na plecach. Nie było otworu wylotowego, co oznaczało, że pocisk nadal znajdował się w okolicy ramienia. Miał nadzieję, że nie przebił płuca, a że w kąciku ust dziewczyny nie stwierdził krwi, pomyślał, że najwidoczniej płuco jest całe.<br />
- Rentgen! &#8211; zawołał do asystującej pielęgniarki. Więcej nie musiał mówić.<br />
Wreszcie rozciął opatrunek, którym ratownicy owinęli głowę dziewczyny. Przeszedł go lodowaty dreszcz, kiedy pod palcami wyczuł dziurę po kuli i zrozumiał, że musiała zostać postrzelona w głowę. Tutaj też nie było otworu wylotowego.<br />
Anders Jonasson zatrzymał się na kilka sekund i przyjrzał się dziewczynie. Nagle poczuł przygnębienie. Często mówił, że jest jak bramkarz. Codziennie przychodzili do niego ludzie w różnym stanie z jednym tylko pragnieniem &#8211; otrzymać pomoc. Siedemdziesięcioczteroletnie staruszki, które mdlały w Nordstans Galleria, bo serce odmówiło im posłuszeństwa, czternastoletni chłopcy ze śrubokrętem wbitym w lewe płuco i szesnastoletnie dziewczyny, które najadły się tabletek ecstasy, potem tańczyły osiemnaście godzin, a na koniec padały, sine na twarzy. Ofiary wypadków w miejscu pracy oraz pobić. Małe dzieci pogryzione przez psy bojowe na Vasaplatsen i panowie złote rączki, którzy chcieli tylko przyciąć kilka desek swoimi piłami Black&amp;Decker, a kończyli z nadgarstkiem rozharatanym aż do szpiku kości.<br />
Anders Jonasson był bramkarzem stojącym między pacjentami a przedsiębiorstwem pogrzebowym. Był osobą, która decydowała, co robić. Jeśli podjął niewłaściwą decyzję, pacjent mógł umrzeć lub obudzić się kaleką na całe życie. Przeważnie jego decyzje były słuszne, co wynikało głównie z tego, że większość poszkodowanych miała oczywisty, ściśle określony problem. Rana kłuta płuca lub złamanie po wypadku samochodowym były łatwe do ogarnięcia i zrozumiałe. Życie pacjenta zależało od rodzaju obrażeń i zręczności lekarza.<br />
Ale dwóch rodzajów obrażeń Anders Jonasson nienawidził. Jednym z nich były ciężkie oparzenia, które właściwie niezależnie od zastosowanych środków zwykle kończyły się cierpieniem na całe życie. Drugim były urazy głowy.<br />
Dziewczyna leżąca przed nim na noszach mogła żyć z kulą w biodrze i z kulą w ramieniu. Ale kula znajdująca się gdzieś w jej mózgu stanowiła problem zupełnie innej kategorii. Nagle usłyszał, że siostra Hanna coś mówi.<br />
- Słucham?<br />
- To ona.<br />
- Kto taki?<br />
- Lisbeth Salander. Dziewczyna, którą ścigają od kilku tygodni za potrójne morderstwo w Sztokholmie.<br />
Anders Jonasson spojrzał na twarz pacjentki. Siostra miała rację. To jej zdjęcie paszportowe wraz ze wszystkimi mieszkańcami Szwecji od Wielkanocy oglądał na afiszach reklamowych przy każdym kiosku. Teraz morderczyni sama została postrzelona, co było chyba czymś w rodzaju romantycznie pojmowanej sprawiedliwości.<br />
Ale to go nie interesowało. Jego zadaniem było uratowanie życia pacjentowi, obojętnie, czy był potrójnym mordercą, czy laureatem Nobla. Czy nawet jednym i drugim.</p>
<p>POTEM ROZPĘTAŁ SIĘ chaos, jaki zwykle panuje na pogotowiu. Personel ze zmiany Jonassona rutynowo zabrał się do dzieła. Ubrania, które Lisbeth Salander jeszcze miała na sobie, zostały porozcinane. Pielęgniarka zmierzyła ciśnienie krwi &#8211; sto na siedemdziesiąt &#8211; podczas gdy lekarz przykładał stetoskop do piersi dziewczyny i wsłuchiwał się w uderzenia serca, które były dosyć miarowe, i oddech, który już tak miarowy nie był.<br />
Doktor Jonasson bez namysłu uznał stan Lisbeth Salander za krytyczny. Rany w ramieniu i biodrze mogły na razie poczekać, opatrzone kompresami lub nawet kawałkami taśmy, którymi ktoś pomysłowy je zakleił. Ważna była głowa. Doktor Jonasson zlecił tomografię komputerową. Tomograf szpital nabył za pieniądze podatników.<br />
Anders Jonasson miał blond włosy i niebieskie oczy. Pochodził z Umea. Od dwudziestu lat pracował w szpitalach Sahlgrenska i Östra sjukhuset, kolejno jako pracownik naukowy, patolog i lekarz pogotowia. Odznaczał się czymś, co zadziwiało jego kolegów i sprawiało, że personel był dumny, że może z nim pracować: doktor był przekonany, że żaden pacjent nie może umrzeć na jego dyżurze i w jakiś niepojęty sposób udawało mu się utrzymać wynik zerowy. Kilkoro jego pacjentów wprawdzie zmarło, ale nastąpiło to podczas dalszej kuracji lub z przyczyn zupełnie niezależnych od jego działań.<br />
Ponadto Jonasson miał niezbyt ortodoksyjne poglądy na rzemiosło lekarskie. Uważał, że lekarze mają czasem skłonność do wyciągania wniosków bez pokrycia i dlatego o wiele za szybko się poddają albo za dużo czasu poświęcają na zbadanie, co pacjentowi dolega, żeby później zastosować odpowiednie leczenie. Oczywiście wszystko to jest zgodne z tym, czego uczą podręczniki, ale problem polega na tym, że pacjent może umrzeć, a lekarze nadal dyskutują. W najgorszym razie lekarz może dojść do wniosku, że ma do czynienia z przypadkiem beznadziejnym, i przerwać leczenie.</p>
<p>(&#8230;)</p>
<p>MIKAEL BLOMKVIST zerknął na zegarek i stwierdził, że jest krótko po trzeciej nad ranem. Miał na rękach kajdanki. Na sekundę zamknął oczy. Był śmiertelnie zmęczony, ale napędzała go adrenalina. Otworzył oczy i ze złością spojrzał na komisarza Thomasa Paulssona, który zszokowany odwzajemnił spojrzenie. Siedzieli przy stole kuchennym w białym wiejskim domu niedaleko Nossebro, zwanym Gosseberga, o którym Mikael usłyszał po raz pierwszy niecałe dwanaście godzin wcześniej.<br />
Katastrofa stała się faktem.<br />
- Idiota &#8211; rzucił Mikael.<br />
- Słuchaj pan&#8230;<br />
- Idiota &#8211; powtórzył Mikael. &#8211; Mówiłem, do kurwy nędzy, że jest wyjątkowo niebezpieczny. Powiedziałem, że musicie się z nim obchodzić jak z odbezpieczonym granatem. Zamordował co najmniej trzy osoby, jest wielki jak czołg i potrafi zabijać gołymi rękami. A pan wysyła po niego dwóch wiejskich gliniarzy, jakby był jakimś niedzielnym pijaczkiem.<br />
Mikael znów przymknął oczy. Zastanawiał się, co jeszcze tej nocy mogło pójść nie tak.</p>
<p>(&#8230;)</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/fajneksiazki.wordpress.com/24/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/fajneksiazki.wordpress.com/24/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/fajneksiazki.wordpress.com/24/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/fajneksiazki.wordpress.com/24/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/fajneksiazki.wordpress.com/24/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/fajneksiazki.wordpress.com/24/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/fajneksiazki.wordpress.com/24/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/fajneksiazki.wordpress.com/24/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/fajneksiazki.wordpress.com/24/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/fajneksiazki.wordpress.com/24/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/fajneksiazki.wordpress.com/24/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/fajneksiazki.wordpress.com/24/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/fajneksiazki.wordpress.com/24/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/fajneksiazki.wordpress.com/24/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=fajneksiazki.wordpress.com&amp;blog=10186054&amp;post=24&amp;subd=fajneksiazki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fajneksiazki.wordpress.com/2010/01/31/stieg-larsson-zamek-z-piasku-ktory-runal/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02753f52b1514c0dace1b0cc87b8023f?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">fajneksiazki</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://fajneksiazki.files.wordpress.com/2010/01/zamek-z-piasku-ktory-runal.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Zamek z piasku, który runął - okładka</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Stieg Larsson &#8211; Dziewczyna, która igrała z ogniem</title>
		<link>http://fajneksiazki.wordpress.com/2010/01/04/stieg-larsson-dziewczyna-ktora-igrala-z-ogniem/</link>
		<comments>http://fajneksiazki.wordpress.com/2010/01/04/stieg-larsson-dziewczyna-ktora-igrala-z-ogniem/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Jan 2010 13:19:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fajneksiazki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[Dziewczyna]]></category>
		<category><![CDATA[która igrała z ogniem]]></category>
		<category><![CDATA[millenium]]></category>
		<category><![CDATA[Stieg Larsson]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fajneksiazki.wordpress.com/?p=15</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Dziewczyna, która igrała z ogniem&#8221; to druga część trylogii Millennium, po &#8222;Mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet&#8221;. Główną bohaterką tej powieści jest Lisbeth Salander. Ciąg wypadków powoduje u Lisbeth mroczne wspomnienia z przeszłości, z którą chce w końcu  się rozprawić. Dag i Mia to dziennikarze, którzy odnajdują niezwykłe informacje na temat ogromnej przestępczej siatki. Zajmuje się ona [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=fajneksiazki.wordpress.com&amp;blog=10186054&amp;post=15&amp;subd=fajneksiazki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_16" class="wp-caption aligncenter" style="width: 190px"><a href="http://fajneksiazki.files.wordpress.com/2010/01/dziewczyna_ktora_igrala_z_ogniem.jpg"><img class="size-full wp-image-16" title="dziewczyna_ktora_igrala_z_ogniem" src="http://fajneksiazki.files.wordpress.com/2010/01/dziewczyna_ktora_igrala_z_ogniem.jpg?w=500" alt="Dziewczyna, która igrała z ogniem"   /></a><p class="wp-caption-text">Dziewczyna, która igrała z ogniem</p></div>
<p>&#8222;Dziewczyna, która igrała z ogniem&#8221; to druga część trylogii Millennium, po &#8222;Mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet&#8221;. Główną bohaterką tej powieści jest Lisbeth Salander. Ciąg wypadków powoduje u Lisbeth mroczne wspomnienia z przeszłości, z którą chce w końcu  się rozprawić.<br />
Dag i Mia to dziennikarze, którzy odnajdują niezwykłe informacje na temat ogromnej przestępczej siatki. Zajmuje się ona przemytem z Europy Wschodniej do Szwecji kobiet wykorzystywanych w branży seksualnej. Dużo zamieszanych w ten proceder to ludzi zajmuje odpowiedzialne funkcje w społeczeństwie. Po brutalnym morderstwie Dag i Mii główną podejrzaną zostaje Lisbeth Salander. Po tym fakcie Blomkvist przeprowadza własne dochodzenie. Wkrótce odnajduje związek przemytem i morderstwami. Nazwisko straszliwego Zalii, wciąż pojawia się w trakcie dochodzenia. Łączy je coś  z Lisbeth Salander&#8230;</p>
<h2><a title="Kup książke Stieg Larsson - Dziewczyna, która igrała z ogniem" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=202757&amp;idp=941" target="_blank"><strong>Kup książke Stieg Larsson &#8211; Dziewczyna, która igrała z ogniem</strong></a></h2>
<p><span id="more-15"></span>Fragment książki :</p>
<p>Jedną z pierwszych rzeczy, jakie Lisbeth zrobiła, gdy nagle weszła w posiadanie ogromnej sumy pieniędzy i tym samym stała się finansowo niezależna do końca życia (albo tak długo, dopóki niecałe trzy miliardy koron mogłyby ewentualnie wystarczyć), było znalezienie nowego mieszkania. Kupno mieszkania to dla niej nowe doświadczenie. Nigdy wcześniej nie inwestowała pieniędzy w nic bardziej wartościowego niż przedmioty codziennego użytku, za które mogła zapłacić przy zakupie albo w rozsądnych ratach. Dotychczas najpokaźniejsze wydatki w jej budżecie to różnego rodzaju komputery i lekki motocykl kawasaki. Kupiła go za siedem tysięcy koron – właściwie za bezcen. Do tego jeszcze części zapasowe za mniej więcej tyle samo. Poświęciła wiele miesięcy, aby własnoręcznie rozkręcić maszynę i doprowadzić ją do porządku. Chciała mieć samochód, ale nie zdecydowała się na kupno, bo nie bardzo wiedziała, jak wtedy zwiąże koniec z końcem.</p>
<p>Miała świadomość, że zakup mieszkania to odrobinę większe przedsięwzięcie. Zaczęła od czytania ogłoszeń w internetowym wydaniu dziennika „Dagens Nyheter”, co, jak odkryła, było odrębną dziedziną wiedzy.<br />
<em>2pok z kuch + jadalnia, pięknie położ. przy stacji Szthlm Południe, licytac. od 2,7mln. Czynsz 5510/mies<br />
3pok z kuch, widok na park, Högalid, 2,9mln<br />
2,5pok z kuch, 47mkw, łazienka remont, 1998 wymiana rur, Gotlandsgatan, 1,8mln, czynsz/mies 2200</em><br />
Podrapała się w głowie i zadzwoniła na chybił trafił pod kilka numerów, nie wiedząc jednak, o co pytać. Wkrótce poczuła się tak głupio, że przerwała te próby. Za to pierwszej niedzieli stycznia wybrała się obejrzeć dwa mieszkania. Jedno z nich znajdowało się przy Vindragarvägen na Reimersholme, a drugie na Heleneborgsgatan przy Hornstull. Pierwsze było jasnym czteropokojowym mieszkaniem w wieżowcu z widokiem na wyspy Långholmen i Essingen. Tam Lisbeth mogłoby się podobać. Mieszkanie na Heleneborgsgatan okazało się norą z widokiem na sąsiedni budynek.</p>
<p>Problem w tym, że właściwie nie wiedziała, gdzie chce mieszkać, jak jej mieszkanie powinno wyglądać i jakie powinna mieć wobec niego wymagania. Nigdy wcześniej nie brała pod uwagę innej możliwości niż te czterdzieści siedem metrów kwadratowych na Lundagatan, gdzie spędziła swoje dzieciństwo, i które dzięki ówczesnemu opiekunowi prawnemu Holgerowi Palmgrenowi uzyskała na własność, gdy ukończyła osiemnaście lat. Usiadła na zmechaconej sofie w pomieszczeniu będącym jednocześnie pokojem dziennym i gabinetem i zaczęła się zastanawiać.</p>
<p>Mieszkanie na Lundagatan było położone od podwórza, ciasne i nieprzytulne. Z sypialni miała widok na wyjście przeciwpożarowe na szczytowej ścianie budynku, z kuchni – na tyły domu stojącego od ulicy i piwnicę. Z pokoju dziennego widziała latarnię i kilka gałęzi brzozy.<br />
Pierwszy warunek będzie więc taki, by z jej nowego mieszkania roztaczał się ładny widok.<br />
Nie miała balkonu i zawsze zazdrościła bardziej zamożnym sąsiadom mieszkającym na wyższych piętrach, którzy spędzali ciepłe letnie dni przy zimnym piwie pod balkonową markizą. Drugi warunek będzie taki, by jej nowe mieszkanie miało balkon.<br />
Jak powinno wyglądać? Pomyślała o mieszkaniu Mikaela Blomkvista – sześćdziesiąt pięć metrów kwadratowych jako jeden duży pokój na przerobionym strychu przy Bellmansgatan, z widokiem na Ratusz i Slussen. Dobrze się tam czuła. Chciała mieć przytulne mieszkanie, łatwe w umeblowaniu i utrzymaniu. To trzeci punkt na liście jej wymagań.</p>
<p>Latami mieszkała w ciasnocie. Ponad dziesięciometrowa kuchnia mieściła stolik i dwa krzesła. Pokój dzienny miał dwadzieścia metrów. Sypialnia – dwanaście. Jej czwarty warunek to, aby jej nowe mieszkanie było przestronne, z wieloma szafami na ubrania. Chciała mieć prawdziwy gabinet i dużą sypialnię, w której mogłaby się rozłożyć wygodnie.<br />
Jej łazienka to klitka bez okien, z kwadratowym szarym gresem na podłodze, niepraktyczną wanną do siedzenia i plastikową tapetą, która, ile by nie szorować, nigdy nie była naprawdę czysta. Lisbeth chciała mieć kafelki i dużą wannę. Chciała mieć pralkę w mieszkaniu, a nie we wspólnej pralni w jakiejś zatęchłej piwnicy. Chciała, żeby w łazience pachniało świeżością i chciała móc ją wietrzyć.<br />
Potem odpaliła internet i poszukała ewentualnych pośredników. Następnego ranka wstała wcześnie i odwiedziła Nobelmäklarna, firmę pośredniczącą w handlu nieruchomościami, która według niektórych cieszy się największym uznaniem w Sztokholmie. Założyła wytarte czarne dżinsy, trapery i czarną skórzaną kurtkę. Podeszła do stanowiska i z roztargnieniem patrzyła na trzydziestopięcioletnią blondynkę, która właśnie zalogowała się na stronie firmy i zaczęła umieszczać na niej zdjęcia mieszkań. Wreszcie do Lisbeth podszedł mężczyzna około czterdziestki, krągły i o rzadkich rudych włosach. Zapytała o dostępne oferty. Przyglądał się jej zdumiony przez krótką chwilę, a następnie przybrał rozbawiony, rubaszny ton.</p>
<p>- No tak, młoda damo, a rodzice wiedzą, że zamierzasz wyprowadzić się z domu?<br />
Lisbeth Salander w ciszy patrzyła na niego zimnym wzrokiem, póki nie przestał się podśmiewać.<br />
- Potrzebuję mieszkania – wyraziła się jaśniej.<br />
Mężczyzna chrząknął i zerknął na swojego kolegę.<br />
- Rozumiem. Myślałaś już o czymś konkretnym?<br />
- Chcę mieszkanie na Södermalmie. Musi być balkon i widok na wodę, co najmniej cztery pokoje i widna łazienka z miejscem na pralkę. Oprócz tego zamykane pomieszczenie, gdzie mogłabym trzymać motocykl.<br />
Kobieta przy komputerze przerwała pracę i zaciekawiona odwróciła głowę, by przyjrzeć się Lisbeth.<br />
- Motocykl? – zapytał łysawy mężczyzna.<br />
Lisbeth Salander przytaknęła.<br />
- A można spytać… eee, jak się nazywasz?<br />
Lisbeth przedstawiła się. Zapytała mężczyznę, jak on się nazywa, a ten przedstawił się jako Joakim Persson.<br />
- No więc, mieszkanie własnościowe w Sztokholmie trochę jednak kosztuje…<br />
Lisbeth nie odpowiedziała. Pytała przecież, jakie mieszkania są w ofercie, natomiast informacja, że to trochę kosztuje, była zbędna i bez znaczenia.<br />
- Czym się zajmujesz?<br />
Lisbeth zastanawiała się chwilę. Formalnie miała swoją firmę. W praktyce pracowała jedynie dla Milton Security, ale przez ostatni rok bardzo nieregularnie, a od trzech miesięcy nie wykonała dla niego żadnego zlecenia.<br />
- Obecnie niczym konkretnym – odpowiedziała zgodnie z prawdą.<br />
- Ach nie… zakładam, że chodzisz do szkoły.<br />
- Nie, nie chodzę do szkoły.<br />
Joakim Persson obszedł stanowisko, przyjaźnie położył rękę na ramieniu Lisbeth i ostrożnie poprowadził ją do drzwi wyjściowych.<br />
- No więc, młoda damo, zapraszamy serdecznie za kilka lat, ale przynieś wtedy trochę więcej pieniędzy niż to, co masz w śwince-skarbonce. Rozumiesz chyba, że kieszonkowe ci raczej nie wystarczy.<br />
Uszczypnął ją dobrodusznie w policzek.<br />
- Wróć koniecznie, to z pewnością i dla ciebie znajdziemy mały kącik.<br />
Lisbeth Salander kilka minut stała na ulicy pod siedzibą Nobelmäklarna. Myślała, jak zareagowałby Joakim Persson, gdyby tak wrzucić mu koktajl Mołotowa przez witrynę. Potem wróciła do domu i włączyła PowerBooka.</p>
<p>Dziesięć minut zajęło jej włamanie się do wewnętrznej sieci Nobelmäklarna za pomocą haseł, które – jak Lisbeth mimochodem zauważyła – kobieta przy stanowisku wklepała do komputera przed umieszczeniem zdjęć w internecie. Po jakichś trzech minutach stwierdziła, że komputer, przy którym pracowała kobieta, był również serwerem tej firmy – można być aż tak tępym? – a w ciągu trzech kolejnych uzyskała dostęp do wszystkich czternastu komputerów podłączonych do sieci. W około dwie godziny zdążyła przejrzeć księgowość Joakima Perssona i odkryła, że przez ostatnie dwa lata zataił przed fiskusem niemal siedemset pięćdziesiąt tysięcy koron zarobionych na czarno.<br />
Ściągnęła wszystkie potrzebne pliki i przesłała je mailem do urzędu skarbowego z anonimowego konta na serwerze w USA. Następnie wyrzuciła Joakima Perssona ze swoich myśli.</p>
<p>Przez resztę dnia przeglądała obiekty o najwyższych cenach z oferty Nobelmäklarna. Najdroższy był nieduży zamek pod Mariefred, gdzie nie miała najmniejszego zamiaru się osiedlać. Z przekory wybrała za to wspaniałe mieszkanie przy Mosebacke, które pod względem ceny plasowało się na drugim miejscu.<br />
Dłuższą chwilę poświęciła na oglądanie zdjęć i planów mieszkania. W końcu stwierdziła, że mieszkanie przy Mosebacke spełnia wszystkie jej warunki. Wcześniej było własnością jednego z dyrektorów ABB, który usunął się w cień, po tym, jak, gwarantując sobie rozgłos i krytykę, postarał się o odprawę w kwocie około miliarda koron.<br />
Wieczorem zadzwoniła do Jeremy’ego MacMillana, wspólnika w kancelarii adwokackiej MacMillan&amp;Marks na Gibraltarze. Już wcześniej robiła z nim interesy. Za hojnym wynagrodzeniem pozakładał firmy-krzaki, które figurowały jako właściciele kont deponujących majątek ukradziony przez Lisbeth rok wcześniej finansiście Hansowi-Erikowi Wennerströmowi.<br />
Znów skorzystała z usług MacMillana. Tym razem poinstruowała go, by jako przedstawiciel jej firmy, Wasp Enterprises, rozpoczął negocjacje z Nobelmäklarna w sprawie nabycia upragnionego mieszkania przy Fiskargatan w pobliżu Mosebacke. Negocjacje trwały cztery dni, a na widok sumy, na jakiej ostatecznie stanęło, Lisbeth aż uniosła brwi. Plus pięć procent wynagrodzenia dla MacMillana. Przed końcem tygodnia przeniosła dwa kartony ubrań, pościel, materac i trochę drobiazgów do wyposażenia kuchni. Ponad trzy tygodnie spała na materacu i w tym czasie posprawdzała kliniki chirurgii plastycznej, zakończyła pewne niewyjaśnione sprawy natury biurokratycznej (między innymi przeprowadziła nocną rozmowę z niejakim Nilsem Bjurmanen) oraz uregulowała z góry czynsz, prąd i inne bieżące opłaty.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/fajneksiazki.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/fajneksiazki.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/fajneksiazki.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/fajneksiazki.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/fajneksiazki.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/fajneksiazki.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/fajneksiazki.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/fajneksiazki.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/fajneksiazki.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/fajneksiazki.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/fajneksiazki.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/fajneksiazki.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/fajneksiazki.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/fajneksiazki.wordpress.com/15/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=fajneksiazki.wordpress.com&amp;blog=10186054&amp;post=15&amp;subd=fajneksiazki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fajneksiazki.wordpress.com/2010/01/04/stieg-larsson-dziewczyna-ktora-igrala-z-ogniem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02753f52b1514c0dace1b0cc87b8023f?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">fajneksiazki</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://fajneksiazki.files.wordpress.com/2010/01/dziewczyna_ktora_igrala_z_ogniem.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">dziewczyna_ktora_igrala_z_ogniem</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Stieg Larsson &#8211; Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet</title>
		<link>http://fajneksiazki.wordpress.com/2009/11/10/stieg-larsson-mezczyzni-ktorzy-nienawidza-kobiet/</link>
		<comments>http://fajneksiazki.wordpress.com/2009/11/10/stieg-larsson-mezczyzni-ktorzy-nienawidza-kobiet/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Nov 2009 09:43:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fajneksiazki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kryminał]]></category>
		<category><![CDATA[którzy nienawidzą kobiet]]></category>
		<category><![CDATA[millenium]]></category>
		<category><![CDATA[Mężczyźni]]></category>
		<category><![CDATA[Stieg Larsson]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fajneksiazki.wordpress.com/?p=10</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszy tom trylogii Milenium. Pewnego dnia w wrześniu 1966 r. zagineła szesnastoletnia Harriet Vanger . Prawie 40 lat później Mikael Blomkvist dostaje dziwne zlecenie od Henrika Vangera. Kierujący wielkim koncernem magnat przemysłowy prosi znajdującego się na zakręcie życiowym dziennikarza o spisanie kroniki rodziny Vangerów. Wydaje się, że spisywanie losów rodzinnych  to tylko zachęta do próby [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=fajneksiazki.wordpress.com&amp;blog=10186054&amp;post=10&amp;subd=fajneksiazki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 234px"><img title="Stieg Larsson - okładka &quot;Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet&quot;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvmQfLNuqJc/SWps4FqM86I/AAAAAAAAHnU/QSFICgptHig/s1600/stieg.jpg" alt="Stieg Larsson - okładka &quot;Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet&quot;" width="224" height="323" /><p class="wp-caption-text">Stieg Larsson - okładka &quot;Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet&quot;</p></div>
<p>Pierwszy tom trylogii Milenium.</p>
<p>Pewnego dnia w wrześniu 1966 r. zagineła szesnastoletnia Harriet Vanger . Prawie 40 lat później Mikael Blomkvist dostaje dziwne zlecenie od Henrika Vangera. Kierujący wielkim koncernem magnat przemysłowy prosi znajdującego się na zakręcie życiowym dziennikarza o spisanie kroniki rodziny Vangerów. Wydaje się, że spisywanie losów rodzinnych  to tylko zachęta do próby odkrycia zagadki zagnięcia Harriet. Mikael Blomkvist, skazany za zniesławienie, były redaktor gazety Millennium, przechodzi kryzys wartości i odchodzi. Przyjmuje to niezwykłe zlecenie, opuszcza Sztokholm i zamieszkuje w niewielkiej wiosce w północnej części kraju. W pewnym momencie dołącza do niego młoda ekscentryczna hackerka, Lisbeth Salander. Razem, choć nie zawsze ramię w ramię, sprawdzają przeszłość klanu Vangerów i odkrywają prawdę o wiele bardziej mroczniejszą i krwawą niż ta, którą myśleli że odnajdą &#8230;</p>
<h2><a title="Kup książke Stieg Larsson - Mężczyżni, którzy nienawidzą kobiet" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=180821&amp;idp=941" target="_blank"><strong>Kup książke Stieg Larsson &#8211; Mężczyżni, którzy nienawidzą kobiet</strong></a></h2>
<p><span id="more-10"></span>Fragment książki :</p>
<p>3 stycznia &#8211; 17 marca<br />
46 procent kobiet w Szwecji choć raz doświadczyło przemocy ze strony mężczyzny.</p>
<p>(&#8230;)</p>
<p>HENRIK VANGER podniósł się z mozołem, wziął z biurka fotografię Harriet i postawił ją przed Mikaelem.<br />
- Chciałbym zatrudnić właśnie ciebie, bo zależy mi na biografii, w której przedstawisz postacie z dziennikarskiego punktu widzenia. A przy okazji będziesz miał pretekst do grzebania w historii rodziny. Bo tak naprawdę chcę, żebyś rozwiązał pewną zagadkę. To jest twoje zadanie.<br />
- Zagadkę?<br />
- Harriet to wnuczka mojego brata. Było nas pięciu. Richard, najstarszy, urodził się w 1907. Ja jestem najmłodszy, rocznik dwudziesty. Nie rozumiem, jak Bóg mógł dopuścić do tego, żeby ta gromadka dzieci ?<br />
Przez moment sprawiał wrażenie człowieka, który straciwszy wątek, zagłębił się w myślach. Ale już po chwili zwrócił się do rozmówcy z nową stanowczością w głosie.<br />
- Pozwól, że opowiem o moim bracie, Richardzie. Potraktuj to też jako próbkę historii rodzinnej, o której spisanie nalegam.<br />
Dolał sobie kawy i zaproponował jeszcze jedną filiżankę Mikaelowi.</p>
<p>(&#8230;)</p>
<p>TRZYDZIESTOMINUTOWA granica czasowa ustanowiona przez Blomqvista została już dawno przekroczona. Dochodziło wpół do piątej i Mikael mógł sobie wybić z głowy popołudniowy pociąg. Ale w dalszym ciągu miał szansę zdążyć na wieczorny, wpół do dziewiątej. Stał przy oknie i obserwując podświetloną fasadę kościoła po drugiej stronie mostu, masował swój kark. Henrik Vanger pokazał mu album z wycinkami prasowymi z lokalnej gazety i z krajowych dzienników. Wszystkie dotyczyły tego samego wydarzenia. Przez jakiś czas zainteresowanie mediów było dość spore, zaginęła bez śladu dziewczyna ze znanej rodziny przemysłowców. Ale ponieważ nie znaleziono zwłok i nie nastąpił żaden dramatyczny zwrot w śledztwie, zainteresowanie stopniowo malało. Chociaż w grę wchodziła rodzina potentatów przemysłowych, trzydzieści sześć lat później mało kto pamiętał sprawę Harriet Vanger. W artykułach z końca lat sześćdziesiątych dominowała teoria o utonięciu. Zwłoki miały wypłynąć w morze. Ot, jeszcze jedna tragedia, która mogła dotknąć jakąkolwiek inną rodzinę.<br />
Mikael, mimo wszystko zafascynowany opowieścią starca, uległ ponownie sceptycyzmowi, gdy gospodarz poprosił o krótką przerwę na wizytę w toalecie. Obiecał mu wysłuchanie całej historii, a przecież wcale jeszcze nie było widać końca.<br />
- No więc co się według ciebie stało z Harriet? &#8211; zapytał, gdy Henrik wrócił do pokoju.</p>
<p>(&#8230;)</p>
<p>MIKAEL BLOMKVIST traktował związek z panią dyrektor z największą dyskrecją. Cecilia Vanger miała trzy zasady: Nie chciała, żeby ludzie wiedzieli o ich spotkaniach. Prosiła, żeby przychodził tylko wtedy, gdy &#8211; w odpowiednim humorze &#8211; do niego zadzwoni. I nie życzyła sobie, żeby u niej nocował.<br />
Jej namiętność zaskakiwała go i peszyła. Kiedy spotykał ją w kawiarni Susanny, była miła, ale chłodna i zdystansowana. Kiedy spotykali się w jej sypialni, ogarniała ją dzika namiętność.<br />
Mikael w zasadzie nie miał zamiaru węszyć w jej prywatnym życiu, ale z drugiej strony został zatrudniony właśnie po to, żeby węszyć w prywatnych sprawach całej rodziny Vangerów. I chciałby i bał się. W końcu pewnego dnia zapytał Henrika, kto jest jej mężem i co się stało. Zadał to pytanie właśnie, gdy przekopywał się przez historie Alexandra, Birgera i innych członków rodziny, którzy feralnego dnia znajdowali się na wyspie.<br />
- Cecilia? Nie sądzę, żeby miała coś wspólnego z Harriet.<br />
- Opowiedz o niej.<br />
- Wróciła tutaj po studiach i zaczęła pracować jako nauczycielka. Spotkała Jerry&#8217;ego Karlssona, który na nieszczęście był zatrudniony w koncernie. Pobrali się. Myślę, że &#8211; przynajmniej na początku &#8211; ich małżeństwo było szczęśliwe. Ale po kilku latach uświado-miłem sobie, że coś jest nie tak. Znęcał się nad nią. Jak to zwykle bywa &#8211; on ją bił, a ona lojalnie stawała w jego obronie. Ale kiedyś uderzył o jeden raz za dużo. Ciężko pobita trafiła do szpitala. Rozmawiałem z nią, zaproponowałem pomoc. Przeprowadziła się tutaj na wyspę i od tej pory odmawia spotkania się z mężem. A ja dopatrzyłem, żeby został zwolniony z pracy.<br />
- Ale w dalszym ciągu jest jego żoną.<br />
- To kwestia definicji. Tak naprawdę nie wiem, dlaczego się z nim nie rozwiodła. Może dlatego, że nigdy nie miała zamiaru ponownie wyjść za mąż, więc rozwód nie był potrzebny. &#8211; A ten Jerry Karlsson, czy nie miał?<br />
- &#8230; do czynienia z Harriet? Nie. W 1966 nie mieszkał w Hedestad i nie zaczął jeszcze pracować dla koncernu.<br />
- Rozumiem.<br />
- Darzę Cecilię sympatią. Czasami bywa skomplikowana, ale należy do tych dobrych ludzi w rodzinie.</p>
<p>(&#8230;)</p>
<p>Z KOŃCEM LUTEGO życie Mikaela toczyło się ustalonym trybem, przeobrażając pobyt na wyspie w codzienną rutynę. Wstawał o dziewiątej rano, jadł śniadanie i pracował do dwunastej, przyswajając sobie materiał. Później, niezależnie od pogody, szedł na godzinny spacer. Popołudniami, siedząc w domu albo w kawiarni Susanny, pracował nad przeczytanymi dokumentami lub pisał fragmenty czegoś, co miało być autobiografią Henrika. Między trzecią a szóstą robił przerwę na zakupy, pranie, wypady do Hedestad i inne czynności związane z prowadzeniem domu. Około siódmej odwiedzał Henrika, by wyjaśnić powstałe w ciągu dnia znaki zapytania. O dziesiątej wracał do chatki i czytał do pierwszej, drugiej w nocy. Systematycznie przedzierał się przez całą dokumentację swojego pracodawcy.<br />
Ku swojemu zdziwieniu odkrył, że praca nad książką idzie mu jak po maśle. Miał już prawie sto dwadzieścia stron, gotowy zarys obejmujący okres od zejścia Jeana Baptiste Bernadotte na szwedzki ląd do mniej więcej lat dwudziestych ubiegłego wieku. Później musiał posuwać się znacznie wolniej i dokładniej ważyć słowa.</p>
<p>(&#8230;)</p>
<p>W PIĄTEK, TYDZIEŃ po drugim gwałcie, Lisbeth przespacerowała się do tatuażysty przy Hornstull. Zamówiła wcześniej wizytę telefonicznie, w zakładzie nie było nikogo oprócz właściciela, który &#8211; rozpoznając stałą klientkę &#8211; przywitał ją skinieniem głowy.<br />
Wybrała wąski, prosty wzór i poprosiła o ozdobienie szlaczkiem kostki u nogi. Wskazała dokładnie, gdzie.<br />
- Tutaj skóra jest szczególnie cienka. Będzie bardzo bolało &#8211; ostrzegł tatuażysta.  &#8211; Nie ma sprawy &#8211; odpowiedziała i ściągnąwszy spodnie, położyła nogę na stoliku. &#8211; OK, robimy szlaczek. Masz już sporo tatuaży. Jesteś pewna, że chcesz jeszcze jeden? &#8211; Tak, ma mi o czymś przypominać.</p>
<p>(&#8230;)</p>
<p>CECILIA CZUŁA SIĘ lekko nietrzeźwa. Postanowiła nie dzwonić do Mikaela. Ich związek przerodził się w klasyczną farsę, w której on zakrada się niepostrzeżenie do sypialni, a ona zachowuje się jak zakochana nastolatka z wymykającą się spod kontroli żądzą. Jej zachowanie w ciągu ostatnich tygodni było niedorzeczne.<br />
Problem w tym, że naprawdę zbyt bardzo go lubię, myślała. A on mnie zrani. Siedziała przez długą chwilę, życząc sobie, żeby Mikael Blomkvist nigdy nie pojawił się był w Hedeby. Otwarła butelkę wina i w samotności wypiła dwa kieliszki. Włączyła telewizor i oglądając &#8222;Rapport&#8221; próbowała dowiedzieć się czegoś o sytuacji w świecie, ale zmęczył ją już pierwszy mądry komentarz na temat prezydenta Busha i jego niszczycielskiego bombardowania Iraku. Usiadła więc na kanapie z książką Gellerta Tamasa Mężczyzna z laserem. Zdołała przeczytać zaledwie kilka stron i szybko odłożyła lekturę, która za bardzo kojarzyła się jej z ojcem. Zastanawiała się, o czym teraz fantazjował.<br />
Tak naprawdę spotkali się ostatnio w 1984, kiedy razem z nim i z bratem Birgerem pojechała na północ od Hedestad, by zapolować na zające. Birger zamierzał wypróbować swojego nowego psa myśliwskiego, gońca Hamiltona. Harald Vanger miał siedemdziesiąt trzy lata i Cecilia czyniła, co w jej mocy, by zaakceptować jego szaleństwo. Szaleństwo, które zamieniając jej dzieciństwo w koszmar, wpłynęło na całe dorosłe życie.<br />
Nigdy wcześniej nie była tak krucha jak wtedy. Trzy miesiące wcześniej rozpadło się jej małżeństwo. Przemoc wobec kobiet &#8211; takie banalne słowa. Jej udziałem była łagodna, ale nieustanna forma przemocy. Wymierzane policzki, popychanie, kapryśne groźby, przewracanie na kuchenną podłogę. Jego wybuchy agresji były zawsze bezpodstawne, a przemoc na tyle subtelna, że rzadko odnosiła fizyczne rany. Unikał ciosów zaciśniętą pięścią. A ona się dostosowywała.<br />
Aż do dnia, w którym nagle odparowała jego atak, a on kompletnie stracił kontrolę. Skończyło się na tym, że w niepohamowanej wściekłości rzucił w nią nożyczkami, a te wbiły się w jej łopatkę.<br />
Z poczuciem winy i spanikowany odwiózł ją do szpitala, gdzie na prędce sklecił historię o dziwacznym wypadku. Personel pogotowia ratunkowego przejrzał go w tym samym momencie, w którym padły jego pierwsze słowa. A ona strasznie się wstydziła. Założono jej dwanaście szwów i wypisano po dwóch dniach. Henrik przyjechał po nią i zawiózł do siebie do domu. Od tamtego czasu już nigdy nie rozmawiała ze swoim mężem.<br />
Trzy miesiące później, w ten słoneczny jesienny dzień, Harald był w dobrym nastroju, prawie życzliwy. Ale nagle w środku lasu zaczął obrzucać córkę obelgami i wygłaszać upokarzające komentarze na temat jej sposobu życia i seksualności. Podsumował, że to nie dziwota, że taka kurwa nie potrafi zatrzymać przy sobie mężczyzny.<br />
Birger nawet nie zanotował, że każde z wypowiedzianych przez ojca słów rani ją jak uderzenie batem. Śmiejąc się, objął ojca ramieniem i w charakterystyczny dla siebie sposób rozbroił sytuację, mówiąc coś w stylu:<em> Przecież wiadomo, jak to jest z babami.</em> Beztrosko puścił do niej oko, a później poprosił Haralda, żeby zajął stanowisko na pobliskim wzniesieniu.<br />
Na moment zatrzymał się czas. Przez sekundę patrzyła na ojca i brata, świadoma tego, że trzyma w ręku naładowaną śrutówkę. Zamknęła oczy. W tej sytuacji to było jedyne wyjście. Alternatywą mogło być tylko oddanie strzału. Chciała ich zabić. Ale zamiast tego upuściła broń na ziemię, obróciła się na pięcie i wróciła do zaparkowanego na skraju lasu samochodu. Wróciła sama do domu, zostawiając mężczyzn na pastwę losu. Od tamtego dnia rozmawiała ze swoim ojcem zaledwie parę razy, tylko wtedy, gdy była zmuszona sytuacją. Nigdy nie pozwoliła mu wejść do swojego mieszkania i nigdy nie odwiedziła go w jego domu.<br />
<em> Zniszczyłeś mi życie, myślała. Zniszczyłeś mi życie, jeszcze kiedy byłam dzieckiem.</em> Wpół do dziewiątej wieczorem podniosła słuchawkę i zadzwoniła do Mikaela, prosząc o wizytę.</p>
<p>(&#8230;)</p>
<p>PROSTO Z WIĘZIENIA pojechał do swojej chatki w Hedeby. Przechodząc przez most, usłyszał znajome miauczenie i w drodze do domu towarzyszył mu rudobrązowy kot, który najpierw przywitał się z nim, łasząc się do nóg.<br />
- No dobra, właź &#8211; powiedział Mikael przy drzwiach. &#8211; Ale nie zdążyłem kupić mleka. Rozpakował swój bagaż. Nie mogąc pozbyć się wrażenia, że wrócił z urlopu, odkrył, że brakuje mu towarzystwa współwięźniów i Sarowsky&#8217;ego. Jak absurdalnie by to nie brzmiało, było mu tam dobrze. Przedterminowe zwolnienie przyszło tak nagle, że Mikael nie zdążył nikogo zawiadomić o swoim powrocie.<br />
Właśnie minęła szósta wieczorem. Pospieszył do najbliższego sklepu, żeby przed zamknięciem zrobić podstawowe zakupy. Wróciwszy do domu, włączył komórkę i zadzwonił do Eriki, której poczta głosowa poinformowała, że abonent jest chwilowo niedostępny. Nagrał wiadomość.<br />
A później pomaszerował do swojego pracodawcy, który z podniesionymi brwiami przywitał go zdziwionym:<br />
- Uciekłeś?<br />
- Przedterminowo zwolniony, zgodnie z prawem.<br />
- A to niespodzianka!<br />
- Dla mnie też. Dowiedziałem się o tym wczoraj wieczorem.<br />
Patrzyli na siebie nawzajem przez kilka sekund. I nagle starzec, objąwszy zaskoczonego Mikaela, przytulił go serdecznie.<br />
- Właśnie schodziłem na kolację. Zjesz ze mną?</p>
<p>(&#8230;)</p>
<p>SALANDER ZAMKNĘŁA oczy z nadzieją, że podłoga przestanie falować jej pod stopami. Znajdowała się w stanie intelektualnego paraliżu. Męczył ją kac. Sytuacja była nierzeczywista, a mózg odmawiał współpracy. Lisbeth nigdy wcześniej nie spotkała któregoś ze swoich obiektów twarzą w twarz. <em>On wie, gdzie mieszkam!</em> Mikael Blomkvist stał w jej kuchni. To niemożliwe. To zwyczajnie nie mogło się wydarzyć.<em> On wie, kim jestem! </em><br />
Owinęła się ciaśniej prześcieradłem, które nagle zaczęło zsuwać się z jej ciała. Mężczyzna powiedział coś, czego najpierw nie dosłyszała.<br />
- Musimy porozmawiać &#8211; powtórzył. &#8211; Ale najpierw chyba powinnaś wziąć prysznic.  Próbowała mówić rozsądnie.<br />
- Posłuchaj, jeżeli masz zamiar zrobić awanturę, to raczej nie mnie. Ja tylko wykonałam zlecenie. Porozmawiaj z moim szefem.<br />
Stanął przed nią z uniesionymi do góry rękami i otwartymi dłońmi. <em>Jestem nieuzbrojony.</em> Uniwersalny znak pokoju.<br />
- Już rozmawiałem z Draganem Armanskim. Właśnie, prosił cię, żebyś do niego zadzwoniła. Wczoraj wieczorem miałaś wyłączoną komórkę.<br />
Zrobił krok w przód. Choć nie czuła zagrożenia, cofnęła się automatycznie kilka centymetrów, gdy dotknął lekko jej ramienia i pokazał drzwi łazienki. Nie lubiła, gdy ktoś dotykał ją bez pozwolenia, nawet jeżeli czynił to w przyjacielskich zamiarach.<br />
- Nie zrobię żadnej awantury &#8211; zapewnił spokojnym głosem. &#8211; Ale bardzo mi zależy na rozmowie z tobą. Jak tylko się obudzisz, oczywiście. Gdy wrócisz ubrana będzie na ciebie czekała kawa. A teraz pod prysznic. Sio!<br />
Posłuchała go bezwolnie.<em>Lisbeth Salander nigdy nie jest bezwolna</em> &#8211; pomyślała.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/fajneksiazki.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/fajneksiazki.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/fajneksiazki.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/fajneksiazki.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/fajneksiazki.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/fajneksiazki.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/fajneksiazki.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/fajneksiazki.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/fajneksiazki.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/fajneksiazki.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/fajneksiazki.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/fajneksiazki.wordpress.com/10/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/fajneksiazki.wordpress.com/10/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/fajneksiazki.wordpress.com/10/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=fajneksiazki.wordpress.com&amp;blog=10186054&amp;post=10&amp;subd=fajneksiazki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fajneksiazki.wordpress.com/2009/11/10/stieg-larsson-mezczyzni-ktorzy-nienawidza-kobiet/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02753f52b1514c0dace1b0cc87b8023f?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">fajneksiazki</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://1.bp.blogspot.com/_tvmQfLNuqJc/SWps4FqM86I/AAAAAAAAHnU/QSFICgptHig/s1600/stieg.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Stieg Larsson - okładka &#34;Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet&#34;</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Andrzej Sapkowski &#8211; żmija</title>
		<link>http://fajneksiazki.wordpress.com/2009/10/30/andrzej-sapkowski-zmija/</link>
		<comments>http://fajneksiazki.wordpress.com/2009/10/30/andrzej-sapkowski-zmija/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Oct 2009 12:13:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fajneksiazki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Fantastyka]]></category>
		<category><![CDATA[andrzej sapkowski]]></category>
		<category><![CDATA[sapkowski]]></category>
		<category><![CDATA[żmija]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fajneksiazki.wordpress.com/?p=6</guid>
		<description><![CDATA[Największa polska premiera roku &#8211; nowa książka autora serii Wiedźmin oraz Trylogii Husyckiej. W swojej najnowszej książce nie odnosi się do żadnego z popularnych kierunków fantastyki, nie powraca również do stworzonego przez siebie wiedźmińskiego niby landu ani do świata bliskiego fantasy Średniowiecza. Sapkowski jak zwykle uwodzi czytelnika wspaniałym językiem, mistrzowsko kreowanym nastrojem, dbałością o najmniejsze [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=fajneksiazki.wordpress.com&amp;blog=10186054&amp;post=6&amp;subd=fajneksiazki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 296px"><img title="Żmija" src="http://d.wiadomosci24.pl/g2/d7/d4/ba/110878_1254257724_7c28_p.jpeg" alt="Żmija - okładka książki" width="286" height="454" /><p class="wp-caption-text">Żmija - okładka książki</p></div>
<p>Największa polska premiera roku &#8211; nowa książka autora serii Wiedźmin oraz Trylogii Husyckiej.</p>
<p>W swojej najnowszej książce nie odnosi się do żadnego z popularnych kierunków fantastyki, nie powraca również do stworzonego przez siebie wiedźmińskiego niby landu ani do świata bliskiego fantasy Średniowiecza.</p>
<p>Sapkowski jak zwykle uwodzi czytelnika wspaniałym językiem, mistrzowsko kreowanym nastrojem, dbałością o najmniejsze szczegóły i wartką, wciągającą akcją. Linie fabuły ciekawie łączą się i rozplatają, prowadząc do konsekwentnego, a jednak zaskakującego czytelnika zakończenia.</p>
<h2><a title="Kup książke Andrzej Sapkowski - Żmija" href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=215629&amp;idp=941" target="_blank"><strong>Kup książkę Andrzej Sapkowski &#8211; Żmija</strong></a></h2>
<p><span id="more-6"></span>AFGANISTAN &#8211; tutaj od wieków ścierały się krwawo armie kolejnych władców dążących do władzy nad światem. Tu walczyli i ginęli najeźdźcy z Macedonii, Wielkiej Brytanii i Rosji. A umierających obserwowały z ukrycia zimne oczy z czarną, pionową źrenicą. Oczy złotej żmii, która jest i której nie ma.</p>
<p>ŻMIJA to nowy świat, to zupełnie nowa formuła literacka, zadziwiające połączenie fantasy i realistycznej powieści wojennej&#8230;<br />
ŻMIJA jest piękna i złowroga&#8230;</p>
<p>AFGANISTAN, SIÓDMY ROK PANOWANIA Aleksandra Wielkiego. W zapomnianej przez bogów krainie giną najdzielniejsi synowie Macedonii.<br />
ALEKSANDROS HO TRITOS HO MAKEDON</p>
<p>27 LIPCA 1880.<br />
W trakcie drugiej wojny angielsko-afgańskiej, 66. pułk piechoty traci w bitwie pod Mainwandem 64 procent swego stanu.<br />
GOD SAVE THE QUEEN!</p>
<p>15 LUTEGO 1989.<br />
Kres sowieckiej interwencji w Afganistanie. Zginęło ponad 13 tysięcy żołnierzy ZSRR.<br />
DA ZDRAWSTWUJET SOWIETSKIJ SOJUZ!</p>
<p>ROK 2009.<br />
Znowu tu są. Nie szurawi i nie Amerykanie. To jacyś inni, zesłani przez szajtana niewierni Oby wygubił ich Allah.</p>
<p><strong>Fragment książki :</strong></p>
<p>Major Igor Konstantinowicz Sawieliew był wysoki, nawet wtedy, gdy siedział. Włosy na skroniach miał bardziej niż siwawe, a na ciemieniu bardziej niż rzadkie. Choć szczupły, dłonie miał jak kołchoźnik &#8211; duże, czerwone i gruzłowate. Rysów był nie mniej szlachetnych niż jego patron, a jego oczy, zdumiewająco łagodne, były koloru zwiędłych chabrów. Ale to Lewart miał stwierdzić nieco później, gdy już major uznał za celowe unieść głowę i wzrok. Na razie nic nie wskazywało, by major miał uznać. Siedział za biurkiem, pochłonięty, zdawało się, bez reszty teczką z burej tektury, przewracając wpięte tam dokumenty czerwonymi łapskami kołchoźnika.</p>
<p>- Praporszczyk Lewart, Paweł Sławomirowicz &#8211; przemówił wreszcie, nadal z nosem w teczce, jakby nie mówił, ale na głos odczytywał którąś z teczkowych bumag.<br />
- Jak tam wasz wstrząśnięty mózg? Uleżał się? Jesteście w pełni władz umysłowych?<br />
- Tak, toczno, towariszcz major.<br />
- Zdolni odpowiadać na pytania?<br />
- Tak jest, towarzyszu majorze. Sawieliew uniósł głowę. I zwiędłochabrowe oczy. Ujął ołówek, stuknął nim o blat.<br />
- Kto &#8211; spytał, kontrapunktując stuknięciem &#8211; strzelał do waszego starleja? Starszego lejtnanta Kirylenki?</p>
<p>Lewart przełknął ślinę.<br />
- Melduję, że nie wiem, towarzyszu majorze.<br />
- Nie wiecie.<br />
- Nie wiem. Nie widziałem tego.<br />
- A coście widzieli?<br />
- Bój. Bo trwał bój.<br />
- A wyście walczyli.<br />
- Tak jest, towarzyszu majorze. Walczyłem.<br />
- A za coście, ciekawość, walczyli, praporszczyk? W słusznej, po waszemu, walczyliście sprawie? Czy niesłusznej?</p>
<p>Lewart ponownie przełknął ślinę, zaskoczony. Sawieliew patrzył nań spod opuszczonych powiek.<br />
- Mijają właśnie &#8211; powiedział, akcentując wagę niektórych wypowiadanych słów stuknięciem ołówka o blat &#8211; cztery lata i osiem miesięcy od posiedzenia Biura Politycznego, na którym nieodżałowanej pamięci towarzysz Leonid Iljicz Breżniew, wspomożony radą nieodżałowanej pamięci towarzyszy Andropowa i Gromyki zadecydował, iż należy pomóc partii i proletariackim władzom Demokratycznej Republiki Afganistanu w stłumieniu szerzącej się kontrrewolucji. Podżeganej przez CIA, fanatyzm. Już cztery lata i osiem miesięcy ograniczony kontyngent naszej robotniczo-chłopskiej armii pod światłym kierownictwem partii wypełnia w DRA swój internacjonalistyczny dług i obowiązek. A w ramach kontyngentu, w składzie trzeciego batalionu sto osiemdziesiątego pułku zmechanizowanego sto ósmej motostrzeleckiej dywizji także i wy, praporszczyk Lewart.</p>
<p>Słusznie uznając, że to nie było pytanie, Lewart zachował milczenie.<br />
- Wojujesz więc &#8211; stwierdził fakt major.<br />
- Internacjonalistycznie wypełniasz, co trzeba. Z zapałem, oddaniem i pełnym przekonaniem o słuszności tego, co robisz. Mam rację? Z pełnym? A może z niepełnym? Może masz inną ocenę radzieckiej obecności wojskowej w DRA? Inną ocenę decyzji Biura Politycznego? I jego nieodżałowanej pamięci członków?</p>
<p>Lewart oderwał wzrok od paskudnie obłażącego z tynku sufitu, spojrzał na Sawieliew. Nie na jego twarz, lecz na dłoń i stukający o blat stołu ołówek. Major jakby to zauważył, bo ołówek zamarł.<br />
- Interesującym &#8211; podjął &#8211; byłoby dowiedzieć się, jakżeż ty, przedstawiciel niższego szczebla dowodzenia, zapatrujesz się na tę kwestię. Co? Lewart! Otwórzże wreszcie gębę! Zadałem pytanie!<br />
- Ja tam, towarzyszu majorze &#8211; Lewart odchrząknął<br />
- jedno wiem. Ojczyzna kazała.</p>
<p>Sawieliew milczał przez chwilę, obracając ołówek w palcach.<br />
- No proszę &#8211; rzekł wreszcie, zmieniając ton z drwiącego na jakby zadumany.<br />
-Warte odnotowania. Miast frazesem, zapytany o polityczną świadomość przedstawiciel niższego szczebla dowodzenia, odpowiada cytatem z Okudżawy. Myśląc pewnie, że pytający cytatu nie rozpozna.<br />
- A cytat ów &#8211; major powrócił do zwykłego tonu &#8211; w twoim konkretnym przypadku na żart zakrawa. Nazwisko takie jakieś dziwne, oj, Rusią to ono nie pachnie, nie pachnie. A ruski duch? Utrwalił się aby przez pokolenia? Pradziad, polski buntownik, zmarł wszak i leży w mogile ciemnej, na domiar złego katolickiej, w Tarze, w byłej guberni tobolskiej. Dziad też Polak&#8230; Chcecie coś powiedzieć? Mówcie.<br />
- Mój dziad &#8211; rzekł spokojnie i cicho Lewart &#8211; nie wrócił do wolnej Polski, choć mógł. Po powrocie z Syberii został w Wołogdzie, u boku babki, z domu Mołczanowej. A jego najmłodszy syn, mój ojciec&#8230;<br />
- Uczestnik Wielkiej Ojczyźnianej, odznaczony Orderem Sławy I Klasy za boje o Półwysep Kurlandzki w marcu roku 1945 &#8211; równie spokojnie nie pozwolił dokończyć major.<br />
- Najmłodszy chyba w historii kawaler tego orderu. Wszystko jest w aktach. Wszystko, Lewart, o tobie, o twojej rodzinie, o krewnych i znajomych. A że wielka jest siła papieru, wiele z tego da się wykorzystać&#8230; Gdy będzie trzeba. Dlatego jeszcze raz pytam: kto strzelił w plecy starszemu lejtnantowi Kirylence?<br />
- Nie wiem. Nie widziałem. Trwał bój.<br />
- Jeśli &#8211; ołówek ponownie zawisł w powietrzu &#8211; dowiem się od ciebie tego, co chcę wiedzieć, obiecuję, za tydzień będziesz w domu. W Pitrze. Tfu, chciałem powiedzieć: w Leningradzie. Wojnę będziesz oglądał w telewizji. Chodził na Fontankę na piwo z kumplami. Rwał panienki na medale i afgańską opaleniznę. No, niech tam, załatwię ci jeszcze wywiad w „Komsomolskiej Prawdzie”, a po czymś takim jak nic zaliczysz jakąś działaczkę, a sam wiesz, jakie to stwarza perspektywy&#8230; Załatwię ci to wszystko. Jeśli powiesz, kto strzelał.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/fajneksiazki.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/fajneksiazki.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/fajneksiazki.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/fajneksiazki.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/fajneksiazki.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/fajneksiazki.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/fajneksiazki.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/fajneksiazki.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/fajneksiazki.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/fajneksiazki.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/fajneksiazki.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/fajneksiazki.wordpress.com/6/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/fajneksiazki.wordpress.com/6/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/fajneksiazki.wordpress.com/6/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=fajneksiazki.wordpress.com&amp;blog=10186054&amp;post=6&amp;subd=fajneksiazki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fajneksiazki.wordpress.com/2009/10/30/andrzej-sapkowski-zmija/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02753f52b1514c0dace1b0cc87b8023f?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">fajneksiazki</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://d.wiadomosci24.pl/g2/d7/d4/ba/110878_1254257724_7c28_p.jpeg" medium="image">
			<media:title type="html">Żmija</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Witamy</title>
		<link>http://fajneksiazki.wordpress.com/2009/10/30/witamy/</link>
		<comments>http://fajneksiazki.wordpress.com/2009/10/30/witamy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Oct 2009 11:59:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fajneksiazki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[przywitanie]]></category>
		<category><![CDATA[witamy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://fajneksiazki.wordpress.com/?p=4</guid>
		<description><![CDATA[Witamy serdecznie wszystkich na naszym blogu, gdzie opisywać będziemy ciekawe książki. Nie będziemy się koncentrować tylko na jednym gatunku. Zamierzamy opisać książki z takich działów jak fantastyka, sensacja, kryminał czy też romans. Serdecznie zapraszamy wszystkich do czytania !!<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=fajneksiazki.wordpress.com&amp;blog=10186054&amp;post=4&amp;subd=fajneksiazki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Witamy serdecznie wszystkich na naszym blogu, gdzie opisywać będziemy ciekawe książki. Nie będziemy się koncentrować tylko na jednym gatunku. Zamierzamy opisać książki z takich działów jak fantastyka, sensacja, kryminał czy też romans. Serdecznie zapraszamy wszystkich do czytania !!</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/fajneksiazki.wordpress.com/4/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/fajneksiazki.wordpress.com/4/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/fajneksiazki.wordpress.com/4/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/fajneksiazki.wordpress.com/4/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/fajneksiazki.wordpress.com/4/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/fajneksiazki.wordpress.com/4/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/fajneksiazki.wordpress.com/4/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/fajneksiazki.wordpress.com/4/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/fajneksiazki.wordpress.com/4/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/fajneksiazki.wordpress.com/4/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/fajneksiazki.wordpress.com/4/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/fajneksiazki.wordpress.com/4/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/fajneksiazki.wordpress.com/4/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/fajneksiazki.wordpress.com/4/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=fajneksiazki.wordpress.com&amp;blog=10186054&amp;post=4&amp;subd=fajneksiazki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://fajneksiazki.wordpress.com/2009/10/30/witamy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/02753f52b1514c0dace1b0cc87b8023f?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">fajneksiazki</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
